sobota, 10 sierpnia 2013

Inspiracje włosowe: rudości - Cz. II


Witam Was serdecznie. Dziś zapraszam na kolejną część włosowych inspiracji. Po raz kolejny pokażę Wam włosy, które czymś mnie do siebie zachęciły, które podobają mi się bądź do których po prostu dążę. Jeśli jesteście zainteresowane, poprzednie zdjęcia rudych inspiracji możecie zobaczyć tutaj. A tymczasem pora na zdjęcia.










Nie o włosach, ale: zdecydowanie za chuda ona jest!! :(













Ehh, dzięki tym inspiracją powoli zaczynają mi się podobać rude włosy i przestaję myśleć o maźnięciu swoich farbą jakąś czy rozjaśniaczem :)


PS. Wolicie w następnej notce przeczytać o olejku z Green Pharmacy czy o masce WAX Camille?

czwartek, 8 sierpnia 2013

Recenzja ulubienicy: Natur Vital - Aloesowa maska dla wrażliwej skóry głowy

Witam po raz kolejny w zbyt gorący dla mnie dzień :) Dziś mam dla Was recenzję jednej z moich ulubionych masek do włosów. Zapraszam.


Cena: Ok. 23zł za 300 ml. Mogłoby się wydawać, że jest droga, ale ja uważam że jest to niewygórowana cena, bo kosmetyk jest jej w pełni wart. 


Opakowanie: Otwierane taką "klapką" na górze pojemniczka. Szczelne, ale wyślizguje się z rąk. Przed pierwszym użyciem nalezy odkręcić nakrętkę z tą "klapką" i pozbyć się tekturki/plastiku zabezpieczającego maskę. Fajna sprawa, bo wiemy, że nikt nam nie grzebał w kosmetyku wcześniej. Opakowanie jest solidne, mocne.


Zapach: Strasznie wyczuwalny. Przypomina mi ogromną trawę w jakiejś bambusowej dżungli. Może być duszący i może przeszkadzać, ja się dość długo z nim oswajałam, teraz już przywykłam, ale wciąż go czuję. Utrzymuje się na włosach po umyciu przez kilka dni.


Dostępność: Tylko drogerie Natura, a i tam zaraz po dostawie szybko znikają z półek, nawet w moim dośc zacofanym miasteczku! Więc, jeśli widzicie- bierzcie!


Konsystencja: Dość gęsta, ale łatwo się rozprowadza na włosach. Rok temu używałam pierwsze opakowanie tej maski i była bardziej zbita, teraz jest w dotyku taka puszysta,jakby bakusie napompowane powietrzem. Przypomina piankę.


Wydajność: Kolejna zaleta tej maski! Pomimo tego, że opakowanie zawiera jedynie 300ml, a moje włosy wchłaniają odżywki/maski w ekspresowym tempie, ciągle im mało, a jest ich naprawdę użo no i są długie.. maska jest wydajna! Używałam ją po każdym myciu i wciąż jest coś na dnie. Mogę więc śmiało stwierdzić, że po raz kolejny jest warta swojej ceny, bo inne porównywalne pojemnościowo kosmetyki starczają mi na kilka użyć, a ona od miesiąca nie chce się skończyć!

Skład:
Aqua - Woda
Cetearyl Alcohol - Alkohol cetearylowy - zmiękcza, wygładza, stabilizator emulsji
Aloe barbadensis leaf juice - Sok z aloesu - humektant, nawilża
Cetyl Esters - Wosk syntetyczny - emolient tłusty, tworzy na włosie tzw. film, wygładza
Glycerin - Gliceryna - humektant, nawilża, ogólnie to jej nie lubią moje włosy, ale tutaj się sprawdza!
Juniper communis fruit extract - Ekstrakt z jałowca pospolitego - oczyszcza, reguluje pracę gruczołów łojowych(czyli dobrze działa na skalp osób z przetłuszczjaącymi się włosami)
Behentrimonium chloride - konserwant, substancja myjąca, wygładza, dodaje włosom blask, miękkośc i gładkość
Panthenol - Pantenol, witamina B5 - nawilża, ale jej dopuszczalne stężenie jest niewielkie
Cetrimonium Chloride - Chlorek cetylotrójmetyloamoniowy - ułatwia spłukiwanie kosmetyku
Parfum - Zapach 
Phenoxyethanol - konserwant
Benzoic Acid - Kwas benzoesowy - konserwant
Dehydroacetic Acid - Kwas dehydrooctowy - konserwant
CI 77 891 - Dwutlenek tytanu - biały barwnik

Jak można zauważyć maska ma prawie same składniki wygładzające i zmiękczające włosy, kilka humektantów i konserwantów. Sam skład jest dość krótki i treściwy. Pomimo substancji powierzchniowo czynnych maska dociąża włosy.. a może właśnie dzięki temu, że te substancje ułątwiają wnikanie składnikom aktywnym włosy są lepiej nawilżone? Aż tak nie bede się w to zagłębiać :) W każdym razie, niestety, trochę dużo w niej konserwantów, nie wiem po co barwnik?, który trochę oddziela się od reszty przez co kosmetyk rozwarstwia się, ale nie jakoś abrdzo, tylko tak delikatnie. W każdym razie- maska działa, a krótki skład i wartościowe substancje dodatkowo zachęcają do zakupu.

Działanie: Jak wspominałam już wcześniej, to jest moje drugie opakowanie tego kosmetyku. Pierwszy raz używałam jej w grudniu 2011roku i bardzo miło ją wspominam. Moje włosy były wtedy w dramatycznym stanie i uważam, że to własnie ona uratowała je przed ścięciem.
Co do tej wersji(bo chyba się zmieniła, w każdym razie konsystencja jest lżejsza, a ja wcześniej nie zanotowałam składu) to również jest to godny polecenia kosmetyk. Po pierwsze- nawilża włosy. Po drugie- dociąża. Kosmyki są po jej uzyciu wygładzone i pięknie dociążone, a także ślicznie się błyszczą, wyglądają na zdrowe. Maska sprawdza się zarówno używana solo, jak i w towarzystwie innych kosmetyków do spłukiwania zawierających proteiny i witaminy czy zioła, równoważy wtedy ich wysuszające działanie. Ja nakładałam kosmetyk na całą długość włosów, jednak pomijałam skórę głowy- ostatnio jest tak kapryśna, że boję się czegokolwiek na nią nakładać- owijałam włosy folią i ręcznikiem i zostawiałam na 20min. Spisywała się za każdym razem idealnie. Co prawda końcówek nie nawilżyła tak cudownie jak długości, jednak na moje końcówki dociążająco działają jedynie oleje. Póki co jednak jest to jeden z moich ulubionych kosmetyków do włosów i z pewnością kupię jeszcze nie jedno opakowanie tej maski!
Polecam ją szczególnie dla tych z Was, które mają włosy suche, wysoko i średnio porowate, trudne do obciążenia. Sprawdzi się z pewnością dla włosych zniszczonych różnymi zabiegami tj. prostowanie, farbowanie, rozjaśnianie. Jeśli chcecie szybko zregenerować włosy- sięgnijcie po nią :)

A Wy lubicie tę maseczkę?

wtorek, 6 sierpnia 2013

Włosy a aktywność fizyczna

Witam czytające w ten za gorący dzień. 
Dziś będzie coś, czego jeszcze nie było, a jakże- powtórek nie ma :D Dziś będzie trochę z innej strony o włosach, bo ze strony sportowej. 
Ja jakąś szczególną zwolenniczką ćwiczeń nie jestem, ale od ponad miesiąca postanowiłam wziąć się za siebie, a raczej za swoją bedącą w opłakanym stanie kondycję. Zaczęłam co dwa dni w towarzystwie Ewy Chodakowskiej robić Killer'a. Póki co- daję rade i widze poprawę: coraz mniej przerw, coraz mniej zmęczona jestem, bardziej wytrzymała. Co do kilogramów czy cm nie bedę się wypowiadać bo: nie zależy mi na tym, mam odpowiednią wagę i jestem szczupłą osobą, a ponadto jest na to zbyt wcześnie. 


Chciałam jednak napisać Wam o czymś innym. Mianowicie: co robię z włosami podczas ćwiczeń?
Większość z Was pewnie związkuje je w koński ogon/kucyk. Bądź robi koka. Ja próbowałam, a i owszem. Kok zakończył swój żywok po 30 sekundach- moje słowy są zbyt ciężkie i po prostu był skazany na rozpadnięcie się, zwłaszcza w pojedynku z Ewą Chodakowską i jej programem treningowym. Więc postanowiłam związać włosy. I tutaj też odniosłam porażkę. Moje włosy są dość ciężkie i.. kiedy związałam je i zaczęłam robić rozgrzewkę, tzn. podskakiwać, robić pajace moje włosy automatycznie skakały ze mną. Niestety, ze względu na swoją wage i prawa fizyki- uderzały dość mocno w moje plecy. Do przyjemnych rzeczy to nie należało. Więc myślałam dalej co by tu z nimi zrobić, bo przecież ścinać nie będę, za bardzo je lubię! Ale wymyśliłam. Obecnie przed ćwiczeniami robię jednego warkocza. Zwykłego, najzwyklejszego, żadnego tam francuza czy kłosa. To, co potraficie i wychodzi Wam najszybciej- zróbcie. Związuję na końcu gumką iii przekładam przez ramiączko stanika raz bądź dwa razy, tak naokoło. 

Jak ktoś nie wie o co mi chodzi: załóżmy że ramiączko to palec, a włosy to nitka. Bierzesz nitkę i okrążasz palec raz i drugi - taka obrączka. To samo robię z włosami. I, co mnie najbardziej cieszy, włosy mi już nie przeszkadzają i mogę swobodnie ćwiczyć!

Jeśli któraś z Was też zastanawia się co zrobić z włosami podczas ćwiczeń i żadne spinanie ich klamrą, robienie kucyka czy koka nie pomaga- polecam wypróbowanie tego sposobu. U mnie się sprawdził- może i u Was da radę. 
A, jeszcze jedno, na koniec: ja ćwiczę zazwyczaj w spodenkach i staniku. Takim zwykłym, nie żadnym sportowym. Nic więcej :) Jeśli któraś z Was ćwiczy w bluzce z krótkim rękawem nie wiem, czy to się sprawdzi. Ale przy bokserce czy staniku sportowym ten sposó na pewno się sprawdzi, zwłaszcze jeżeli macie długie, gęste i ciężkie włosy.

Polecam wypróbowanie tego sposobu :)

Będę też wdzięczna za podzielenie się w komentarzach Waszymi sposobami na radzenie sobie z długimi włosami podczas ćwiczeń.