Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szampon. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szampon. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 5 stycznia 2014

Recenzja: OLSSON Scandinavia - Szampon do wszystkich rodzajów włosów

Witam serdecznie te z Was, które wciąż jeszcze mają ochotę mnie czytać. Dziś mam dla Was recenzję skandynawskiego szamponu, z którą musze przyznać, troszeczkę zwlekałam... Zaraz się dowiecie dlaczego :)


Cena: Zdecydowanie wysoka, bo i stacjonarnie o ile mi wiadomo nie można zakupić tego kosmetyku(mam nadzieję, że jednak kiedyś będzie to możliwe!), ja jednak nie zapłaciłam za szampon, ponieważ nawiązałam kontakt z przedstawicielką(chyba nie przedstawicielem, ale nie pamiętam dokładnie) tej firmy. Mimo wszystko kwota ok. 50zł wydaje się być wysoka jak na szampon do mycia włosów dla przeciętnej kobiety.


Pojemność: 325ml. Więc nie standardowe polskie 200 czy 250ml, troszeczkę więcej.. ale jednak szampon Ziai możemy dostać za 10zł, a jego pojemność to 500ml.


Konsystencja: Szampon jest przeźroczystą, czasami przybierającą odcienie szarości bądź żółci cieczą. Spienienie jej nie wymaga żadnego trudu(niestety z niektórymi myjadłami mam ten problem), bardzo łatwo rozprowadza się go na włosach. Jest jednak bardzo rzadki i trzeba pilnować, żeby z tubki wygodnie postawionej na zakrętce nie wylewało się zbyt wiele kosmetyku(kiedy szmaponu jest niewiele jest to oczywista zaleta, ale kiedy opakowanie jest pełne musiałam uważać).

Zapach: Na początku wydawał mi się sztuczny i przesadnie chemiczny. Ale z czasem, jak do wszystkiego - można się przyzwyczaić. Nie jest wyczuwalny i nie zostaje na włosach, więc dramatu nie ma. Obecnie uważam go za zapach neutralny, kosmetyczny, typowy dla kosmetyków dla alergików. 


Wydajność: Ekstremalnie wysoka! Jestem w szoku, ponieważ obiecałam sobie przyglądać się temu szamponowi od każdej strony(pierwszy raz miałam tak drogi kosmetyk do włosów, który nie był olejemw rękach) i napisać rzetelną recenzję, żeby być naprawde pewną jego działania. No i testowałam, testowałam, a on był i był... Pojechałam w końcu na studia z odlewką 200ml, a ona mimo mycia co dwa dni była i była. Aż nie mogłam w to uwierzyć, bo zwyczajnie 200ml szamponu starcza na maksymalnie miesiąc używania.  Ten szmapon starczył na 5 miesięcy regularnego używania. Nie wiem jak, ale się cieszę!

Opakowanie: Eleganckie, utrzymane w ładnej biało-niebieskiej kolorystyce z czytelną czcionką. Dla osób tylko polskojęzycznych niestety znajdzie się jedynie mała naklejeczka, jak to bywa w przypadku zagranicznych kosmetyków, ale dla anglojęzycznych będzie większa uciecha. Buteleczka jest zrobiona z odpornego, ale miękkiego, ułatwiającego wydobycie kosmetyku ze środka plastiku. Na dodatek jest to nie taki typowy śliski plastik, ale taki.. matowy w dotyku(nie mam pojęcie jak to nazwać, przepraszam), zapobiegający wyślizgnięciu się opakowaniu pod prysznicem. Dobry dla takiej niezdary jak ja.



Skład:
Aqua - Woda
Sodium Laureth Sulfate - Surfaktant anionowy, czyli jeden z najsilniejszych, substancja myjąca
Glycerin - Gliceryna - humektant, moje włosy puszy
Sodium Cocoamphoacetate - Detergent, surgaktant amfoteryczny(ta sama grupa co betaina kokamidopropylowa)
Sodium Chloride - Sól - substancja wysuszająca, zagęszczająca..
Disodium Laureth Sulfosuccinate - Kolejny surfaktant, pochodzi z grupy surfaktantów anionowych
Hydroxypropyl Guar - Substancja antystatyczna
Hydroxypropyltrimonium Chloride - Substancja antystatyczna, filmotwórcza
Zinc Coceth Sulfate - Substancja powierzchniowo czynna.. mająca właściwości przeciwłupieżowe, podobno :)
Panthenol - Pantenol, humektant, ale jego dopuszczalne stężenie jest niewielkie
Aloe Barbadensis Leaf Juice Powder - Puder z liści aloesu, substancja nawilżająca
Citric Acid - Kwas cytrynowy - konserwant
Phenoxyethanol - 
Sodium Benzoate - Benzoesan Sodu - konserwant

Jak widnieje duży napis z przodu opakowania szampon nie zawiera parabenów, substancji zapachowych ani koloryzujących.. i to wszystko się zgadza, dodatkowy plus dla producenta za nieokłamywanie klienta! Kolejny za Puder z liści aloesu i panthenol, których to w składzie znajdziemy co prawda mało, ale chociaż są. Dalej niestety nie jest już tak kolorowo, ponieważ drugą substancją po wodzie jest SLeS- jeden z najsilniejszych siarczanów, a jest tutaj ich kilka, jak widać z rozpiski powyżej. I po zobaczeniu tego składu byłam pewna, że nie chcę tego kosmetyku. Ale najpewniej w ramach pomyłki- właśnie jego dostałam. I jak najbardziej NIE ŻAŁUJĘ! 

Działanie: Sama nie wiem, co powiedzieć, bo mam na temat tego kosmetyku dość nieprecyzyjne zdanie. Na początku bałam się jego działania na skalp ze względu na zawartość silnych siarczanów. Ale jak się okazało po niedługim czasie nie miałam czego się obawiać. Jak zapewne wiecie mój skalp jest kapryśny i problematyczny. Nie choruje obecnie, ale kiedyś miałam łupież, a skóra głowy czasem swędzi. Bałam się, że częste mycie skalpu silnymi substancjami znów go podrażni, ale o dziwo tak się nie stało. Wręcz przeciwnie- skóra głowy nie swędziała, nie pojawił się łupież, była bielutka i czyściutka. Zdecydowanie więc tutaj się kosmetyk sprawdził. 
Co do działania na włosy- po angielsku możemy przeczytać, że jest to szampon dla włosów suchych badź normalnych. O ile przyjemnie myje się nim włosy(nigdy żaden kosmetyk do mycia tak mi się nie pienił), bo zaraz po nałożeniu szamponu, umyciu włosów i spłukaniu kosmetyku są nieziemsko śliskie- tak bardzo, że przy kilku pierwszych myciach myślałam, że nie zmyłam oleju, o tyle po umyciu efekt jest taki, jak po innym, tańszym szamponie z sls'em. Chociaż... zapewne nie po wszysktich, ponieważ włosy były lekkie, niczym nie oblepione, dobrze umyte. A te zdrowsze, bliżej skóry głowy dodatkowo bardziej miękkie. Szampon bezproblemowo zmyje olej, krem, maskę czy cokolwiek, czego byśmy wczesniej na włosy nie nałożyły. W dodatku nie podrażni on skóry głowy, nie wysuszy jej ani nie wzmoży swędzenia- jest więc to świetny kosmetyk dla osób z wymagającą skórą głowy. 
Pozostaje mi tylko jedno pytanie, na które do tej pory nie znalazłam odpowiedzi i myślę, że to magia: dlaczego SLS mnie w tym szamponie nie podrażnia?!  Chyba rzeczywiście niektóre droższe kosmetyki są warte swojej ceny.
Biorąc pod uwagę wszystkie dane muszę przyznać, że szampon mimo wysokiej ceny i braku czekoladowego zapachu po powąchaniu którego każdy facet miałby ochotę nas zjeść jest wart uwagi :) Wysoka wydajność, brak podrażnienia skalpu czy plątania włosów z pewnością przemawiają na jego korzyść a dla tych z Was, które szukają odmiany od polskiego, zachodniego czy wschodniego rynku ksometycznego może to być ciekawy zakup.

A Wy używałyście tego szamponu? Co o nim sądzicie?

P.S. Oto strona producenta, gdzie możecie więcej o kosmetyku poczytać: klik

wtorek, 24 września 2013

Recencja: Equilibra - Szampon aloesowy

Witam serdecznie i zapraszam na recenzję szamponu :)


Cena: Zapłaciłam za niego 16,40zł. Trochę dużo jak na pojemność 250ml, ale jako że szampon ten jest dość osławiony, postanowiłam zainwestować i go przetestować.


Zapach: Szczerze mówiąc.. nie mam pojęcia, czy ten szmapon ma jakiś. Jeśli tak, to nie jest on jednym z tych naprzykrzających się i nieznośnych zapasów odstręczających od używania danego kosmetyku. A jest tak z jednego prostego powodu- nie pamiętam, jaki ten zapach był. 


Dostępność: U mnie w mieście go nie ma, nigdzie. W większych miastach można go podobno kupić w SuperPharm. Jest on też dostępny na doz'ie, skąd ja go zamawiałam(niestety doz'u u mnie w mieście też nie ma). Tak więc jak dla mnie dostępność jest tragiczna.


Opakowanie: Jak widać na zdjęciu powyżej jest to plastikowa buteleczka, nieprzeźroczysta, utrzymana w kolorystyce biało-zielonej. Schludna i praktyczna, cieszy oko i nie wygląda źle na półce w łazience. Zatyczka na górze dobrze działa, nie ma kłopotów z jej otwarciem czy zamknięciem, jedynie dozownik działa gorzej, albo to wina konsystencji szamponu, bo czasem wylewało się go na dłoń zbyt dużo.


Konsystencja: Sama nie wiem czemu, ale myślałam, że ten szampon będzie gęsty! :) A tu otwieram buteleczkę za pierwsyzm razem, przekręcam do góry denkiem a on wylatuje bez problemu! Chociaż się pośmiałam. Przechodząc do rzeczy: zielona ciecz, stosunkowo rzadka, specyficznie rozprowadza się na włosach. 

Wydajność: Szamponu używałam co 2-3 dni z dwoma wyjątkami przez 1,5 miesiąca. Jestem pod wrażeniem, bo nie żałowałam go ani trochę, wręcz czasami nabierałam go za dużo, a i tak te skromne 250ml wystarczyło na dość długo. Jak widać jest on więc wart swojej ceny.

Skład:

Aqua - Woda
Aloe Barbadensis (Leaf Juice) Gel - Żel z liści aloesu - humektant, nawilża, czyli wiąże we włosie wodę, jak miło że jest tak wysoko w składzie!!
Ammonium Lauryl Sulfate - surfaktant anionowy, czyli należący do tej samej grupy co SLS. Teoretycznie jest nieco łagodniejszy, ale ta sama grupa, to ta sama grupa, prawda? 
Lauramidopropyl Betaine - substancja odpowiedzialna za tworzenie piany, czyli betaina kokamidopropylowa
TEA-Lauryl Sulfate - surfaktant kolejny, niestety nie znalazłam informacji o tym z jakiej grupy pochodzi, w każdym razie jest to substancja powierzchniowo czynna i silnie spieniająca
Maris Salt (Sea Salt) - sól morska, czyli zagęstnik i wysuszacz w jednym
Polyquaternium-44 - substancja filmotwórcza!
C12-13 Alkyl Lactate - emolient, emulgator
PEG-6Caprylic Capric Glycerides - niejonowa substancja powierzchniowo czynna, czyli łagodniejsze myjadło
Polyquaternium-7 - substancja filmotwórcza!
Parfum - Zapach
Phenoxyethanol - Fenoksyetanol - konserwant
Sodium Benzoate - Benzoesan sodu - konserwant
Citric Acid - Kwas cytrynowy - konserwant
Sodium Chloride - Chlorek sodu - wpływa na konsystencję kosmetyku
Sodium Dehydroacetate - konserwant
Disodium EDTA - substancja wiążąca jony metali(czyli pomaga radzić sobie z twardą wodą)
CI 42 090(FD&C Blue No 1)  -barwnik niebieski
CI 19 140 (FD&C Yellow No 5) - barwnik żółty

Skład, jest, hmm.
Przepraszam, ale zacznę od końca. Czy tylko mnie zastanawia użycie dwóch barwników, których wymieszanie daje pożądany kolor? No co jak co, ale przecież można było użyć barwnika zielonego zamiast żółtego i niebieskiego.. czyż nie? W każdym razie: Szampon ten zainteresował mnie ze względu obiecywane 20% stężenie Aloesu i co niespotykane u producentów, ten aloes rzeczywiście jest na drugim miejscu w składzie, zaraz po wodzie, a jeszcze przed substancjami myjącymi. To oczywiście na plus. Dalej już mamy surfaktant anionowy, czyli pochodzący z tej samej grupy co SLS. W teorii trochę słabszy, ale jak jest naprawdę to ja nie wiem. Dalej znajdziemy substancje spieniające i niestety filmotwórcze(gdzie ja miałam oczy jak go kupowałam?!). Ponadto po zapachu natrafimy na sporo konserwantów i barwniki. Wg mnie, biorąc pod uwage jedynie skład, gdyby zamiast surfaktantu anionowego dać łagodniejszą substancję myjącą oraz gdyby nie było tylu substancji filmotwórczych, konserwantów i barwników byłby to szampon idealny(pod względem składu, przypominam). A tak mamy, co mamy. 

Działanie: I tutaj zaczynają się trudności, bo o ile w przypadku odżywek czy masek nigdy nie mam problemu z tym, co chcę powiedzieć, tak w przypadku szamponów zazwyczaj jest mi ciężko sprecyzować swoje zdanie. Na pewno przy pierwszych kilku użyciach byłam pod wrażeniem tego, że szampon pieni się bardzo, ale to baaardzo mocno. Oraz tego, że nie zostawia włosów suchych, ale takie przyjemnie nawilżone, jakby wciąż był na nich olej(ale nie ma, szampon bowiem świetnie domywa wszelkiego rodzaju oleje czy nawet naftę kosmetyczną). Ponadto nie plącze włosów. Niestety tendencją stało sie dla niego również to, że włosy i skalp ciężko było nim umyć. Trudno się go rozprowadzało w pobliżu skalpu, trudno było go spienić(nie lubię metody kubeczkowej). Również fakt, ża czasem myłam nim włosy dwa razy pod rząd nie należy do tych godnych podziwu, bo kilkakrotnie nie byłam pewna, czy wszystko z włosów zostało zmyte(czyt. olej), tak bardzo włosy były wilgotne, nawilżone po jego zastosowaniu. Tak więc taka mała rada na przyszłość, jakbyście zdecydowały się go kupić: nie trzeba myć włosów dwa razy, wszystko zostało z nich zmyte!
Co zaś spotykało mnie po umyciu? Włosy były świeże, lekkie, umyte. Niestety nie były odbite od skalpu, trochę za bardzo do niego przylegały, były potocznie mówiąc przyklapnięte :(  

Sam skalp zaś początkowo musiał chyba przyzwyczaić się do aloesu bądź betainy kokamidopropylowej, więc trochę na drugi dzień przed myciem swędział(ale nie jakoś dramatycznie, po prostu dwa czy trzy razy się musiałam podrapać). Jednak teraz, już pod koniec buteleczki ten efekt zniknął. Mogę więc z pewnością stwierdzić, że szampon nie podrażnił mojego skalpu, nie uczulił mnie, a włosy wypadają w mniejszej ilości. Wcześniej myślałam, że to za sprawą Jantaru, potem obwiniałam zmianę pory roku, ale prawda jest taka, że to chyba ten szmapon się do tego przyczynił.

Czy polecam? Tak, jesli jesteście ciekawe jak działa. Nawet wrażliwcy mogą spróbować, bo jeśli mnie nie uczulił, to już jest dobry znak. Jednak sama nie wiem, czy do niego wrócę, bo jak już wspomniałam ma on silnie myjącą substancję i kilka oblepiaczy... tak więc pokaże czas.

A Wy lubicie ten szmapon?

piątek, 19 lipca 2013

Recenzja: Love 2MIX Organic Szampon do włosów zniszczonych z efektem laminowania 'Mango i Awokado'

Witam wszystkie czytające. Dziś porządna notka i nadrabianie zaległości w czytaniu Waszych blogów. Zapraszam więc :)


Cena: Bardzo zależna od miejsca zakupu. Ja zapłaciłam za opakowanie ok. 17zł. Jest okej jak na taki skład, zapach, "nietypowe" pochodzenie i pojemność. 


Zapach: Bardzo egzotyczno-owocowy, przyjemny i energetyczny. Niestety, nie utrzymuje się na włosach :(


Opakowanie: Czarne, eleganckie białe literki na nim... I naklejka z polskimi napisami z tyłu. Papierowa, zdzierająca się i niszcząca pod wpływem wody i użytkowania.  No i wielkie ALE: To coś, ten dozownik, na samym czubku opakowania. Tak, owszem, jest bardzo poręczny i fajny. Dopóki sie nie urwie bądź nie zacznie przeciekać. Otóż ja, jak to na moje szczęście w życiu przypadło musiała wypuścić z rączek butelkę tego szamponu, upadła, a ten dozownik-korek się odczepił- był na klej. I tyle, po zabawie, bo od tego czasu musiałam być nieziemsko ostrożna w używaniu kosmetyku. ZAWIODŁAM SIĘ NA OPAKOWANIU. Niby fajne, ale po tym "doklejeniu" przeciekało i cała przyjemność używania wyparowała.


Dostępność: Tylko sklepy internetowe. No chyba że gdzieś w większych miastach mozna go kupić, ale mnie nic o tym nie wiadomo. Z tym jest więc słabo. 

Konsystencja:  Gęstawa, ma ładny pomarańczkowy kolorek. Nie spłynie nam z rąk, dobrze sie pieni. 


Wydajność: Uzywam go od początku czerwca i już zbliża się do końca. Może nie "już", a "dopiero". Jak na prawie 400ml i regularne używanie 2 miesiące to czas całkiem w porządku. 

Skład:


Aqua with infusion of Organic Mangifera Indica (Mango) Fruit Extract - Woda z organicznym ekstraktem z mango
Organic Perssea Gratissima (Avocado) Oil - Olej Avokado, organiczny
Cocamidopropyl Betaine - Betaina kokamidopropylowa - substancja spieniająca, surfaktant amfoteryczny, druga grupa pod względem siły, kiedys podejrzewałam ją o to, że wywołuje u mnie swędzenie, potem jakoś moje podejrzenia coś rozwiało, dziś ZNÓW PODEJREWAM JĄ O TO, ŻE MNIE UCZULA
Lauryl Glucoside - Poliglukozyd Laurylowy - 
Sodium Cocoyl Glutamate - Surfaktant amfoteryczny z tych łagodniejszych? Nie jestem pewna, ale jeśli tak, to wiem czemu szampon tak dobrz emyje i czemu mój skalp tak reaguje..
Glycol Distearate - Niejonowa substancja powierzchniowo czynna, emulgator
Bis (C13-15 Alkoxy) PG-Amodimethicone - substancja filmotwórcza, czyli coś silikonowego
Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride - substancja zapobiegająca elektryzowaniu się włosów
Hydrolyzed Wheat Protein - Hydrolizowane proteiny pszenicy - proteiny mają łatać ubytki włosa, a hydrolizowane to takie, które lepiej w niego wnikają. Moje włoski pszeniczne proteiny lubią.
Hydrolyzed Rice Protein - Hydrolizowane proteiny ryżu - patrz wyżej
Benzyl Alcohol - Alkohol Benzylowy - konserwant MOŻE PODRAŻNIĆ/UCZULIĆ
Sodium Chloride - Sól, czyli najtańsza substancja zagęszczająca, może podraznić czy wysuszyć- co dziwne tutaj jej nie obwiniam, bo wiem że mój skalp reaguje na nią neutralnie
Benzoic Acid - Kwas benzoesowy - konserwant
Sorbic Acid - Kwas sorbowy - naturalny konserwant
Parfum - Zapach
Citric Acid - Kwas cytrynowy - naturalny konserwant
Lycopene - naturalny pigment

Skład.. ni jest zły. No bo powiedzmy sobie szczerze. Woda z mango? A na drugim miejscu olej awokado? Zbyt piękne, żeby było prawdziwe. Szkoda tylko, że niestety u mnie tak świetnie ta mieszanka się nie sprawdziła...  Bo mimo że tego, czego mój skalp może potencjalnie nie lubić jest w teorii mało, to jednak coś poszło źle i mój skalp swędzi..

Działanie: Szczerze mówiąc to jestem trochę zawiedziona. Bo kosmetyk ma naprawde świetny skład- w życiu nie uzywałam chyba szamponu o tak rewelacyjnym składzie i spodziewałam się naprawdę cudów. Ale się zawiodłam. To znaczy szampon radzi sobie doskonale ze zmywaniem olei czy masek domowej roboty, świetnie oczyszcza, dobrze się pieni, jest wydajny, pięknie pachnie. Ale.. tylko tyle. Nie zauważyłam zwiększonego blasku włosów, co obiecuje producent. Ponadto działa bardzo podobnie jak HiPPy czy inne Babydreamy, może jedynie mniej plącze włosy i je wysusza. Jednak, jak już wspominałam, jest to działanie zbyt mało zauważalne czy wyczuwalne, żebym uwazała je za plus. W dodatku mój skalp ma taką świetną zabawę- lubi mnie swędzieć i uwielbia, jak moje paluszki go drapią. Taki fetysz czy coś, nie wiem- jego spytajcie. W każdym razie liczyłam, że ten szampon mnie z niego wyleczy, bo po Jantarze(starej wersji) mój problem stał się już prawie niezauważalny. A tu nie- niestety szampon zawiódł mnie i na tym polu i nie złagodził swędzenia, jak było minimalne- tak stało się teraz odrobinę bardziej uciążliwe. Co poszło nie tak? Sama nie wiem. Może miałam za duże wymaganie albo coś, ale.. jestem zawiedziona, no bo nie mówiąc już o tym, że żadnego efektu laminowania to on nie daje i trzeba maskę po nim nałożyć, to w dodatku to swedzenie
A dla dziewczyn z problemem przetłuszczających się włosów może okazać się przydatne informacja, że u mnie nie przyspieszył tego procesu, chociaż no ja z tym problemem się nie borykam. Ale to tak dla informacji, że przy myciu nim głowy nic się nie zmieniło. Jak robiłam to co 2 dni, tak nadal tak jest :)

A Wy używałyście tego szamponu?

niedziela, 31 marca 2013

Recenzja Szamponu nawilżającego Emolium



Szampon ten kupiłam szukając czegoś, co by ukoiło swędzenie i wysuszenie skóry głowy. Niestety mój skalp jest bardzo wrażliwy i wiele produktów go podrażnia. Często muszę się też drapać.. Jedynym plusem jest właściwie to, że skóra głowy pozostaje biała, a nie jest tak czerwona jak kiedyś. No i nie mam już łupieżu, czy czymkolwiek te białe płatki na mojej głowie były. Jednak swędzenie pozostało, więc pokładałam w tym kosmetyku ogromne nadzieje, jako że jest przeznaczony do typowo suchej skóry głowy.


Cena: Ja zapłaciłam za niego ok. 25zł. Nie pamiętam, czy było to 24zł czy 26zł. W każdym razie taka cena jak za pojemność 200ml jest dość duża, przynajmniej w stosunku do jego drogeryjnych kolegów za 10zł. 

Dostępność: Tylko apteki, a i to nie wszystkie. I radzę się rozejrzeć, jeśli ktoś ma w planach jego kupno, bo ja zapytałam w kilku aptekach i  okazało się, że w pierwszej, oddalonej o 300m od ostatniej szampon był aż o 10 zł droższy. Czasem warto się wstrzymać i zaoszczędzić kilka złotych :)

Opakowanie: Bardzo, bardzo, bardzo poręczne i solidne. Jest przeźroczyste, co pozwala zobaczyć, ile jeszcze jest w nim szamponu i wiemy, kiedy mniej-więcej trzeba będzie się wybrać do sklepu i kupić nowy. Dodatkowo bardzo łatwo odkręcić i zakręcić korkiem buteleczkę, nawet z mokrymi rękami podczas kąpieli. I jest bardzo szczelny. Poza tym po jego odkręceniu naszym oczkom ukazuje się nie ogromny otwór, jak przy np. odżywce z Hegronu, ale mała dziurka, która nie pozwoli ot tak wykapać szamponikowi do wanny, czy nad czym tam go odkręcimy. W dodatku opakowanie jest zrobione z takiego plastiku, że nie potrzeba regularnie podnosić ciężarków, żeby coś wyleciało nam na dłoń. Idealne.



Konsystencja: Gęsta i treściwa, przeźroczysta taka maź. Nie zleci sama z dłoni, ale pozwala bezproblemowo rozcieńczyć wodą, spienić i tak zaaplikować na głowę i włosy.

Zapach: Ja nie wyczuwałam żadnego, co mi się bardzo podobało. Nic mi się nie "gryzło" z zapachem kosmetyku, który nakładałam po nim. 

Wydajność: Zachwycająca, jak na produkt o tak niewielkiej pojemności. Dodatkowo muszę zaznaczyć, że do umycia moich włosów zazwyczaj trzeba naprawdę dużo kosmetyku, ale tego szamponu bardzo mało ubywało. A moich włosów jest dużo, w dodatku są grube no i do najkrótszych nie należą, więc jestem pod wrażeniem. 

Skład: 
Aqua, disodium laureth sulfosuccinate, decyl glucoside, cocamidopropyl betaine, panthenol(producent podaje, że jest go 0,5%), peg-75 shea butter(wg. producenta jest go 1%), sucrose cocoate, gluconolactone, betaine, butylene glycol, tephrosia purpurea seed extract, peg-150 pentaerithrityl tetrastearate, peg-6 caprylic/capric glycerides, wheat amino acids, urea, diglycerin, sodium pcta, hydrolyzed wheat protein, sorbitol, lysine, allantoin, lactic acid, polyquanterium-7, sodium benzoate, phenoxyethanol, disodium edta, parfum
Miał być łagodny i delikatny, a tu wcale nie jest. Zawiera Disodium Laureth Sulfosuccinate- surfaktant anionowy, czyli taki sam jak Sodium Lauryl Sulfate, choć teoretycznie nieco łagodniejszy. I to na drugim miejscu, zaraz po wodzie. Czyli co? Porażka totalna. W dodatku zawiera surfaktant amfoteryczny(druga grupa, zaraz po tych anionowych), najsilniejszy z takowych, tj. Cocamidopropyl Betaine(co do której mam podejrzenie, które coraz bardziej się sprawdza, że jestem na nią uczulona i że to ona w głównej mierze wywołuje to swędzenie skalpu). Poza tym zawiera Pantenol(dość wysoko, chociaż zbyt dużego stężenia to on mieć nie może), masło Shea, betaine(nawilżający cukier z buraków), ekstrakt z kwiatu Tephrosia Purpurea(ciekawostką jest, że służy on zarówno jako trucizna dla rybek, jak i np. środek zmniejszający ból zębów i zmniejszający krwawienie), mocznik. Zawiera też cztery oblepiacze: PEG-75, PEG-150, PEG-6, polyquanterium-7, co czyni go tym samym niezgodnym z cg. I o ile PEG-150 jest łatwo zmywalny, tak inni jego współtowarzysze oblepiacze obecni w tym szamponie tacy nie są. Ale na moich włosach jakoś nie widać oblepienia i przeciążenia :)

Działanie: Co mnie chyba jeszcze bardziej od wydajności tego szamponu zdziwiło, to to jak świetnie on myje. Myślałam początkowo, że będzie taki łagodny i nie domyje mi żadnego oleju, o parafinie nie wspominając, a tu... włosy aż skrzypiały od czystości(nie, nie lubię tego). No i w sumie byłoby wszystko świetnie, bo domywa, jest wydajny, a włosy są po nim świeże, ale: nie złagodził swędzenia skóry głowy, jak swędziała, tak swędzi, a może nawet bardziej po jego użyciu. Nie nawilżył jej(tak, wiem że teoretycznie szampon nie jest na tyle długo na głowie, żeby coś zdziałać, ale jednak zanim ja umyję całe włosy to trochę trwa(zazwyczaj jakieś 4 minuty, a to zawsze coś). Ogólnie byłam jak najbardziej na tak dla tego kosmetyku, ale po przeanalizowaniu składu i porzuceniu nadziei na ukojenie skóry głowy zmieniłam swoje zdanie. 

I tym samym powoli tracę nadzieję na znalezienie stacjonarnego szamponu idealnego, co by mnie nie podrażniał, nie swędziała mnie po nim głowa, a włosy nie były sianem. No bo taki szampon nie może być dla mnie ani za drogi, ani trudno dostępny, ani nie może mieć większości substancji myjących. Póki co mam jeszcze kilka pozycji do wypróbowania i zobaczymy, z czym zostanę. 

A jak jest u was? Znalazłyście już szampon idealny? Polecicie coś?