Witam Was w ten deszczowo-burzowy dzień. I zapraszam na recenzję maseczki, co do której moje zdanie jest.. ale to za chwilę :)
Cena: Zależnie od apteki, bo w niektórych są promocje. U mnie w mieście opakowanie 250ml kosztuje 17zł, a 500ml 23zł. Większa pojemnośc jest więc bardziej ergonomicznym zakupem.
Zapach: Aloesowy, trochę chemiczny, delikatnie wyczuwalny na włosach po spłukaniu. Ogólnie nie podoba mi się, ale nie jest jakiś natrętny i można z nim wytrzymać.
Konsystencja: Gęsta, ale nie zbita. Trochę rzadka zielonkawa paćka, na tyle wodnista żeby łatwiej się ją na włosy nakładało, ale na tyle zwarta, żeby nie spływałą sama z dłoni. Jak dla mnie jest w porządku, bo jest taka, jaka być powinna.
Wydajność: Duże opakowanie(500ml) starczyło mi na dwa miesiące. Całkiem fajnie, chociaż biorąc pod uwage fakt, że używałam jej tylko raz w tygodniu(na całość włosów), a przez pierwszy miesiąc co mycie nakłądałam ją na skalp, to mogłoby być lepiej. Biorąc pod uwagę fakt, że zapłaciłam za 500ml 23zł to nie będę narzekać. Gdybym zakupiła dwa słoiczki po 17zł to bym marudziła.
Dostępność: Apteki, w tym SuperPharm. U mnie, w małej mieścinie, są w prawie każdej aptece.
Opakowanie: Plastikowy, szczelny słoiczek jest umieszczony w tekturowym opakowaniu. W prezencie dostajemy czepek na głowę, tzw. Termocap oraz serum A+E, którego ja nie lubię aż tak bardzo. Ale no, fajnie :) Poza tym większe opakowanie jest wygodniejsze, bo łątwiej wydobyć resztkę maski z dna, bo ma większy otwór. W mniejszym jest to naprawdę trudne zadanie!
Skład:
Aqua - Woda
Cetyl Alcohol - Alkohol Cetylowy - tłusty emolient, zmiękcza i wygładza, tworzy film na włosie przez co zapobiega odparowywaniu z niego wody
Cetearyl Alcohol (and) Ceteareth-20 - tłusty emolient, nawilża, wygładza, zmiękcza, ułatwia rozczesywanie
Cetrimonium Chloride - Chlorek Cetylotrójmetyloamoniowy - ułatwia rozczesywanie, wygładza, nabłyszcza włosy
Aloe Barbadensis Leaf Juice - Sok z liści aloesu - humektant, usztywnia, wiąże we włosie wodę przez co nawilża
Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond Oil) - Olej ze słodkich migdałów, zapobiega uciekaniu wody, którą zawiąże z włosa, wygładza i daje poślizg, odżywia, emolient
Acetylated Lanolin - Acetylowana Lanolina - tłusty emolient, zmiękcza i wygładza, zapobiega elektryzowaniu się włosów
Glycerin - Gliceryna - humektant, wygładza włosy. Moje solo puszy, ale tutaj jest okej.
Lawsonia Inarmis Extract - Wyciąg z Lawsonii Bezbronnej - dba o kolor włosów
Mel (Honey) Extract - Ekstrakt z miodu - nawilża(humektent), moje włoski go lubią, bo je też wygładza i zmiękcza, ma właściwości rozjaśniające
Parfum - Zapach
Benzyl Alcohol (and) Methylchloroisothiazolinone (and) Methylisothiazolinone - konserwanty
Citric Acid - Kwas cytrynowy- naturalny konserwant i regulator pH
Linalool - Substancja zapachowa, MOŻE UCZULIĆ
Potassium Sorbate - Sorbinian potasu - konserwant
Sodium Benzoate - Benzoesan Sodu - konserwant
C.I. 42090 - barwnik syntetyczny
Analizując już kolejny skład maski do włosów tej firmy widzę, że poszczególne wersje różnią się jedynie poszczególnymi składnikami. To, co tę maskę odróżnia od innych jest z pewnością sok z liści aloesu już na piątej pozycji, za co ją bardoz lubię. Ponadto skład jest bardoz przyjazny, jedynie jedna substancja potncjalnie uczulająca(no i duzo konserwantów, ale co tam), ponadto wszystkie wartościowe skłądniki przed zapachem. Jestem ze składu bardzo zadowolona, bo jest i sok z aloesu, i miód i olej ze słodkich migdałów, które lubię :)
Działanie: Muszę się Wam przyznać, że mam problem z napisaniem recenzji tego kosmetyku. Bo używam go regularnie od roku. Początkowo były tylko te małe opakowania i kupowałam je bardzo często, bo na moje naprawdę zniszczone, suche i sianowate włosy działały cuda i naprawdę był efekt ŁAŁ! W sumie to zużyłam chyba 7 słoiczków po 250ml przez rok. A teraz znów postanowiłam do niej wócić(po chwili przerwy). I znów liczyłam na efekt łał, ale go nie było. W zasadzie to powinno być nawet lepiej, bo moje włosy są już podcięte i nie pamiętają zniszczeń, więc TEORETYCZNIE POWINNO BYĆ LEPIEJ. Jak zwykle to co w teorii nie sprawdza się jednak w praktyce. I przez te dwa miesiące maseczka sprawowała się jedynie dobrze. Bo nawilżała włosy, ale nie tak fantastycznie jak kiedyś. Włosy są po niej sypkie, śliskie(naprawdę, są śliskie, takie.. dziwnie w dotyku, bo to u mnie niespotykane :), niestety nie dociąża włosów i nie radzi sobie z bardzo wymagającymi końcówkami. Włosy łątwiej się po jej nałożeniu rozczesują, nie ma czegoś takiego że każdy włos odstaje w innym kierunku, więc poniekąd wygładza, ale nie jakoś spektakularnie. Ach, i żeby nie było niedomówień: maskę trzymałam zawsze ok. 30min pod czepkiem i ręcznikiem. W każdym razie.. kiedyś był to mój hit i absolutny ulubieniec, a teraz.. nie wiem co się stało, ale już cudów nie czyni i jest jedynie dobra albo taka-sobie, zależnie od dnia. Włosy po jej użyciu są zbyt lekkie, a końcówski rozcapierzone :( Róznież na skalp nie działa cudów, a po jej użyciu jest wręcz gorzej, jak pisałam już w podsumowaniu walki z wypadaniem. Niestety, podrażnia skalp i przyczynia się do zwiększenia swędzenia, a włosów po jej regularnym używaniu wypada tyle, co zawsze. Więc nie polecam dla wrażliwców.
Podsumowując, sama nie wiem czy ją kupię. Nie działa na moje włosy już tak spektakularnie jak na poczatku włosomaniastwa, kiedy to nie miała sobie równych. Teraz działa jedynie dobrze, jak jakaś zwykła odżywka. Ułatwia rozczesywanie, włosy są śliskie i gładkie, lekko nawilżone. Ponadto mogłaby być tańsza. Ogólnie to warto ją wypróbować, jeśli ktoś jeszcz enie miał okazji, bo może się dla Waszych włosów sprawdzić :)
A Wy używałyście tej maseczki?