piątek, 5 lipca 2013

Recenzja: Natur Vital - 3-minutowa maseczka do włosów łamliwych i podatnych na wypadanie


Witam wszystkie czytające i zapraszam na recenzję maski do włosów. A zanim zacznę pragnę pochwalić się- oblałam egzamin teoretyczny na prawo jazdy :) Jestem z siebie dumna, że nie wiem jaką grubość ma bieżnik opony(nie no żartuję, wiem że to 1,6mm ;) W każdym razie wspieram te zWas, którym również się nie udało pokonać nowych testów i gratuluję tym, które jakoś dały im radę. A teraz recenzja:


Cena: Około 24zł, więc nie jest taka znowu tania jak na drogeryjną maskę. 


Zapach: Chemiczny, ja za nim nie przepadałam. Całe szczęście nie utrzymywał się na włosach.


Dostępność: Tylko Drogerie Natura. Zazwyczaj te granatowe stoją na półkach, to na zielone się ludzie rzucają jak opętani. ale i tak trzeba się wybrac specjalnie do Natury. 


Konsystencja: Nie za rzadka, nie za gęsta. Nie spłynie z dłoni, ale też łątwo ją rozprowadzić na włosach. Taka kremowa, czysto biała. Całkiem w porządku, nie rozwarstwia się ani nic.


Wydajność: 1-2 miesiące, zależy z jaką częstotliwością będziecie jej używały, no i w jakich ilościach.
Ja używałam jej raz na tydzień i starczyła prawie na 2 miesiące. 


Opakowanie: Plastikowe, nieprzeźroczyste. Do najładniejszych i najporęczniejszych nie należy, bo raz wypadło mi z ręki ;/ a kiedyś znowu było za szerokie i się nie zmieściło na półce. Jakoś przeżyłam, ale no wygodne nie jest. W dodatku to otwarcie- niby fajne, szczelne, ale mnie nie przypadło do gustu. I trudno wygrzebac resztki, jak się maska kończy z niego. No i niestety, naklejka z polskimi napisami szybko ulega zniszczeniu z asprawą działania wody- nic dziwnego- jest z papieru. Dla tych z nas, którym język angielski nie sprawia kłopotu ta informacja niczego nie zmieni, jednak mieszkamy w Polsce i polskie napisy na kosmetykach być powinny, jak się nie patrzy, a kiedy odpływają wraz z wodą w spływie.. ehh, jakoś tak smutno się robi.

Skład:

Aqua - Woda
Cetearyl Alcohol - Mieszanina alkoholu cetylowego i stearylowego - emolient tłusty, kondycjonuje, zmiękcza i wygładza włosy 
Cyclomethicone - substancja filmotwórcza, zwiększa puszystkośc włosa i go wygładza, silikon cykliczny, lotny(sam z włosa wyparowuje)
Glycine soja(Soybean) germ extract - Ekstrakt z nasion soi - substancja aktywna - odżywia włosy i podobno wpływa na ich szybszy wzrost
Triticum vulgare (Wheat) germ extract - Ekstrakt z kiełków pszenicy - odzywia włosy
Cetrimonium Chloride - ułatwia spłukiwanie preparatu, zapobiega elektryzowaniu się włosów, zmiękcza je, ułatwia rozczesywanie, nabłyszcza
Panax ginseng root extract - Ekstrakt z korzenia żeń-szenia - działą wzmacniająco na włosy
Triticum vulgare ( wheat) germ oil - Olej z kiełków pszenicy - jak to olej, jest emolientem, odżywia włosy
Hydroxypropyltrimonium hydrolyzed Wheat protein - Hydrolizowane proteiny pszenicy - jak to proteiny, odbudowują włosa, łatają jego braki, ale nadmiar wysusza. Moje włosy uwielbiają proteiny pszenicy.
Panthenol - Witamina B5, nawilża, koi i łagodzi, moje włosy czasem puszy
Amodimethicone - substancja filmotwórcza, silikon nierozpuszczalny w wodzie, zmywalny delikatnymi szamponami
Calcium Pantothenate - Witamina B3 - odżywia włosy, moje wysusza i napusza
Inositol - Witamina B7 - patrz wyżej
Biotin - Witamina H - patrz wyżej
Retinol - Witamina A - patrz wyżej
Tocopheryl Acetate - Witamina E - patrz wyżej
Glyceryl Linoleate - emolient
Glyceryl Linolenate - emolient
Glyceryl Arachidonate - Witamina F - jak każda inna witamina dla moich włosów
Phenylpropyldimethylsiloxysilicate - substancja filmotwórcza, przez co kondycjonująca włosa
Parfum - Zapach
Trideceth 12 - emulgator, substancja myjąca
Phenoxyethanol - Fenoksyetanol - konserwant
Mathylparaben - Metyloparaben - konserwant
Ethylparaben - Etyloparaben - konserwant
Propylparaben - Propyloparaben - konserwant
Butylparaben - Butyloparaben - konserwant
CI 77891 - Tlenek tytanu - Mineralny filtr UV, a także biały pigment(tutaj to raczej pigment)

Mimo wielu ciekawych składników (ekstrakty, oleje, witaminy) i dwóch niegroźnych silikonów pomagających zabezpieczyć nasze włosy, niestety maska ma też wady. Barwniki, parabeny... Za dużo tego wszystkiego. Ogólnie skład jest ogromny i bogaty, przypomina mi trochę skład jakiegoś rosyjskiego specjału do włosów. Niestety, producent mimo jak widać dobrych chęci, coś zepsuł. No bo maska nie działa jak powinna. Bo w końcu puch na mojej głowie skądś się wziął. Ja podejrzewam o to amodimethicone oraz witaminy, których zdecydowanie tu za dużo. Również ulatniający się silikon... brzmi strasznie :D Tak więc skłąd nie jest zły, aczkowliek odradzam nakłądanie kosmetyku na skalp, szczególnie wrażliwcom czy alergikom. Brrr.

Działanie: Ja tą maskę testowałam dwojago. Na początku oczywiście solo, po umyciu włosów kładłam ją pod czepek i ręcznik na 30min(zawsze tak robię). Niestety... puszyła mi włosy. Podejrzewam, że to za sprawą tak bogatego skłądu, niestety bogatego w złym znaczeniu tego słowa, bo jest w nim za dużo witamin dla moich włosów. Więc po kilkukrotnym jej użyciu postanowiłam zmieszć ją z Kallosem, który ostatnio również puszył mi włosy. Wiem, wiem- dwie maski puszące włosy- może być tylko źle! Ale cóż miałam zrobić- w opakowaniu zostało mi 750ml(około) tej wielgachnej maski(mówię o Kallosie) no i trzeba było jakoś zużyć. A chociaż zapach był przyjemniejszy. Jakież było moje zaskoczenie, kiedy po spłukaniu mieszanki i wysuszeniu włosów były one lekkie i puszyste, ale nie napuszone, a nawet lekko dociążone. W dodatku kosmyki były mięciutkie i śliskie, nie odstawało również za duzo włosków, były one nawet zdyscyplinowane. Dla zainteresowanych: mieszałam w proporcji 2:1, tzn. dwie łyżki Kallosa, jedna Natur Vital. 
Niestety, nie nakładałam jej na skład bo bałam się reakcji alergicznej. Ma ona zbyt dużo składników aktywnych, parabenów i innych "dobroci", jak dla mojego wrażliwego skalpu. Więc działania zapobiegającego wypadaniu włosów nie zauważyłam. Również nie zapobiegła powstawaniu rozdwojeń, jak nam to obiecuje producent. Zapewnia on nas również, ża stana się one mniej łamliwe.. cóż, moje włosy juz od jakiegoś czasu nie łamią się, więc nie wiem, jak ocenić jej wpływ na ten problem. 
W każdym razie dostarczyła trochę "pokarmu" moim włoskom, za co jestem jej wdzięczna. Jednak nie wrócę do niej zarówno ze względu na zapach, opakowanie, cenę, ale przede wszystkim ze względu na jej działanie.

A Wy używałyście tej maski?

środa, 3 lipca 2013

Podsumowanie czerwcowej pielęgnacji włosów

Witam! Dziś zapraszam na podsumowanie miesięcznej pielęgnacji włosów, tej czerwcowej.

Wcierki: 
Jantar(nowa wersja) - w fazie testów, ale chyba się z nią nie polubię. niedługo dam Wam znać, co o niej dokładniej myślę. I czy u którejś z Was nowy Jantar też spowodował swędzenie skalpu? Bo chyba to na niego spadnie wina...

Olejowanie:
Amla Jasmine - używam jej już od trzech miesięcy i niedługo pojawi się recenzja, bo myslę że po takim okresie czasu mozna napisać rzetelną opinię oleju. 
Domowa maseczka: miód, oliwa, woda + maska/odżywka - użyłam kilka razy przed myciem na całą noc. Napiszę coś bardziej szczegółowo na temat tej domowo-drogeryjnej mieszanki już wkrótce, jak będę miała zdanie na jej temat. 

Mycie:
Barwa Naturalna Szampon piwny w kompleksem witamin - nie polubiłam się z nim, o czym mogłyście przeczytać tutaj. Całe szczęście już się skończył i mogłam go zamienić na:
Farmona 'Miłorząb Japoński' - mocny oczyszczacz uzywany raz na jakiś czas. Wróciłam do niego po roku czasu, bo na początku włosomaniactwa też go miałam. Baardzo go lubię!
Love 2MIX Organic 'Mango i Avokado' Szampon do włosów zniszczonych z efektem laminowania - używałam go regularnie, co dwa dni, ale... jeszcze nie mam zdania! Nie wiem sama dlaczego, ale niedługo będę musiałą napisać recenzję i sama nie wiem jaka ona bedzie :)

Odżywianie po myciu:
Biovax do włosów osłabionych ze skłonnością do wypadania - więcej o nim możecie przeczytać tutaj. Średnio się sprawdził, póki co dam włosom odpocząć od Biovaxów. 
Biovax do włosów blond - polubiłam się z tą maską, chociaż bardziej spisywała się jako odżywka, o czym możecie przeczytać tutaj. Pod koniec miesiąca jednak oba Biovaxy sięgnęły dna, więc musiałam zmienić pielęgnację. 
Kallos - o dziwo pewniak, o którym pisałam świetne rzeczy tutaj, przestał dawać radę solo i zaczął puszyć włosy, więc postanowiłam mieszać go w stosunku 2:1 z maską niżej:
Natur Vital Hair loss - za kilka dni pojawi się tutaj jej recenzja. Z kallosem spisywała się całkiem fajnie!
WAX Camille - uzyłam jej tylko 2 razy, myslę że w lipcu będę miała już o niej jako-takie zdanie.
Odżywka Timotei 'Złociste Refleksy' - kiedyś, kilka dobrych lat temu, używałam jej namiętnie i była rewelacyjna. Teraz.. spisuje się również wspaniale! Jestem nią oczarowana! Używałam jej w sytuacjach awaryjnych, kiedy chciałam, żeby włosy wyglądały dobrze i były fajne w dotyku. Jest to najlepsza odżywka na świecie! Ah, no i czasami był to drugi kosmetyk, jaki nakładałam do włosów, kiedy pierwszy mógł okazać się zbyt lekki, bo moje włosy potrzebują dociążenia. Czytaj: najpierw maska na 30min pod ręcznik, potem spłukiwanie, potem ta odżywka na 5min, potem płukanka octowa. I było idealnie!

Płukanki:
Płukanka octowa - wróciłam do niej po krótkiej przerwie i testowałam tylko ją przez cały czerwiec, więc niedługo dam znać czy i jak się sprawdziła. Ale, uprzedzając trochę- polubiłyśmy się.

Zabezpieczanie końcówek:
Olej ze słodkich migdałów - w fazie testów, w lipcu planuję w końcu zacząć olejować nim włosy i zdać pełną relację o nim, mam nadzieję, że się uda :)

Eksperymenty i stylizacje- czyli dwa kryzysy włosowe:
Wydobycie skrętu - miałam do niego dwa podejścia. Pierwsze okazało się całkiem udane, o czym mogłyście przeczytać tutaj. Drugie... to był koszmar. Właściwie było to kilka dni temu, 29ego czy 30ego czerwca. Umyłam włosy rano, co rzadko się zdarza, wszystko było jak zwykle. No i odgniatałam jak we wcześniej wspominanym wpisie przy użyciu żelu Bielendy. Na następny dzień była reanimacja, a wieczorem ponowne mycie. I co się okazało? Chyba już więcej nie odważę się tak wydobyć skrętu, bo myślałam że bedę musiała ścinać włosy do ramion!!! Całe był skołtunione i oblepione, mimo że umyłam je szamponem Love 2MIX. Potem poszedł WAX Camille... a potem znowu to samo.. Więc zdecydowałam się na oczyszczenie ich SLS'em, a potem na nałożenie pewniaków- Kallosa i Odżywki Timotei 'Złociste Refleksy'(wycofana, w Polsce przynajmniej). I włosy były potem cudowne :) 
Rozjaśnianie Rabarbarem - takim, co go możemy kupić w warzywniaku. Wzięłam trzy pędy/łodygi czy jak to się zwie, zrobiłam kompot i spryskałam włosy. Potem umyłam, a potem uzywałam jako mgiełkę. NIE POWTÓRZĘ TEGO WIĘCEJ- włosy były posklejane, niemiłe w dotyku, obciążone. Następnym razem wypróbuję korzeń rzewienia, a nie takie głupoty..

Przyrost: zauważalny gołym okiem, keidy patrzę w lustro. To chyba za sprawą siemienia lnianego... O którym napiszę chyba juz w kolejnym wpisie :)
Wypadania: trochę się unormowało, to znaczy raz mniej, raz więcej włosów z głowy leci. A nie, jak było wcześniej, za każdym razem tak samo dużo. Aczkolwiek przedziałek zagęścił się, co z resztą widać nawet na zdjęciu. Cuda się dzieją na tym świecie!
Niestety, wróciło swędzenie skalpu :( 

28.06.2013 - z fleszem, światło dzienne. Zaraz po umyciu, jeszcze mokre (dlatego takie przerzedzone).
Odgniatane z żelem lnianym(drugie podejście), więc widać naturalny skręt.
Jak są proste, podczas mycia, to sięgają talii.
A jak tam Wasze włosy w czerwcu?

poniedziałek, 1 lipca 2013

Podsumowanie akcji "Przeżyj za 50zł!"

Witam wszystkie czytające i zapraszam na podsumowanie czerwcowej akcji "Przeżyj za 50zł".


Może od razu powiem, że nie udało mi się przeżyć za 50zł... Niestety. 
A teraz krótko o moich zdobyczach.


Od lewej: 
Bielenda Bikini Ochronny krem do twarzy SPF 50 - 16,99zł
Natur Vital Aloesowa maska do włosów - 22,49zł
Jantar Odżywka do włosów i skóry głowy(stara wersja) - 12,45zł
SOMEX Dezynfekcyjny gel do rąk - 1zł
Himalaya Herbal Healthcare Antiseptic Cream - 4,99zł
Scandic Line LaStrada milk mask - maska z mlekiem i miodem - zakwaszająca odżywka - 8zł
Under 20 Kremowy żel do mycia twarzy - 11,99zł
For Your Beauty Rękawica do masażu - 3,99zł
Ziaja Maska regenerująca - 1,69zł
Ziaja maska dotleniająca - 1,69zł

Czyli razem: 97,73zł

A wiecie, co jest najgorsze? Ja tak naprawde nie potrzebowałam tych rzeczy!
No bo powiedzmy sobie szczerze: mam dwa filtry do twarzy, a kupiłam trzeci. Mam kilka litrów masek, które Wam pokazywałam we wpisie z kolekcją kosmetyków, a kupiłam dwie kolejne(jedną co prawda na pół z koleżanką, no ale i tak. Co dalej... mam zapas maseczek do twarzy na kilka miesięcy, a kupiłam kolejne dwie. Mam trzy maści/korektory do wyprysków, dwa żele łagodzące, a kupiłam krem Himalaya- bo Anwen go polecała :( Mam dwa żele do mycia twarzy, a kupiłam kolejny. Jedyne czego nie żałuję, to w sumie kupna Jantaru - no bo już może się nie trafić stara wersja w sklepach, żelu do dezynfekcji rąk- oj tam, tylko złotówka, a chociaż mozna będzie zjeść coś na mieście, no i rękawicy z Rossa peelingującej- dzięki temu nie kupiłam peelingu pełnowymiarowego.
Chyba muszę jeszcze dodać, że gdyby nie ta akcja, to wydałabym dwa razy więcej. 
Ale nauczył mnie ten miesiąc jednego: muszą nadejść zmiany w moim życiu, bo tak dalej być nie może. Wydaję za dużo pieniędzy, trzeba się naprawdę ograniczyć. Omijać sklepy, szczególnie kosmetyczne. Przecież zamiast bezsensownie łazić po drogeriach mogę przeczytać książkę albo pouczyć się słówek, albo nawet poćwiczyć! Zawsze to coś produktywnego, będą efekty, a czas nie będzie stracony! No i oczywiście coś zawsze zaoszczędzę! W dodatku kupowanie chyba stało się moim nałogiem. Dlatego też postanawiam przestać i do października nie kupić nic, no chyba że coś się skończy a ja nie będę tego miała w zapasie kilku następnych opakować(ale chyba nie ma takich rzeczy :D ). Więc daję sobie całkowity ban na zakupy w miesiącach lipiec-wrzesień. I błagam, nie kuście na blogach! No i gdybym cos kupiła i podzieliła się tą informacją tutaj- bądźcie niemiłe, śmiało! Ja muszę w końcu się za siebie wziąć i wyleczyć z tej manii kupowania!

No, to tyle. Mam nadzieję, że wytrwam. A jak nie, to wymyśliłam jeden sposób: iść do sklepu bez pieniędzy. Może to mnie powstrzyma i nie zacznę się zapożyczać i koleżanek... Trzymajcie kciuki, proszę :)

A jak wasze zakupy kosmetyczne w czerwcu? Też macie manię kupowania cyz bezproblemowo sie powstrzymujecie?