poniedziałek, 1 lipca 2013

Podsumowanie akcji "Przeżyj za 50zł!"

Witam wszystkie czytające i zapraszam na podsumowanie czerwcowej akcji "Przeżyj za 50zł".


Może od razu powiem, że nie udało mi się przeżyć za 50zł... Niestety. 
A teraz krótko o moich zdobyczach.


Od lewej: 
Bielenda Bikini Ochronny krem do twarzy SPF 50 - 16,99zł
Natur Vital Aloesowa maska do włosów - 22,49zł
Jantar Odżywka do włosów i skóry głowy(stara wersja) - 12,45zł
SOMEX Dezynfekcyjny gel do rąk - 1zł
Himalaya Herbal Healthcare Antiseptic Cream - 4,99zł
Scandic Line LaStrada milk mask - maska z mlekiem i miodem - zakwaszająca odżywka - 8zł
Under 20 Kremowy żel do mycia twarzy - 11,99zł
For Your Beauty Rękawica do masażu - 3,99zł
Ziaja Maska regenerująca - 1,69zł
Ziaja maska dotleniająca - 1,69zł

Czyli razem: 97,73zł

A wiecie, co jest najgorsze? Ja tak naprawde nie potrzebowałam tych rzeczy!
No bo powiedzmy sobie szczerze: mam dwa filtry do twarzy, a kupiłam trzeci. Mam kilka litrów masek, które Wam pokazywałam we wpisie z kolekcją kosmetyków, a kupiłam dwie kolejne(jedną co prawda na pół z koleżanką, no ale i tak. Co dalej... mam zapas maseczek do twarzy na kilka miesięcy, a kupiłam kolejne dwie. Mam trzy maści/korektory do wyprysków, dwa żele łagodzące, a kupiłam krem Himalaya- bo Anwen go polecała :( Mam dwa żele do mycia twarzy, a kupiłam kolejny. Jedyne czego nie żałuję, to w sumie kupna Jantaru - no bo już może się nie trafić stara wersja w sklepach, żelu do dezynfekcji rąk- oj tam, tylko złotówka, a chociaż mozna będzie zjeść coś na mieście, no i rękawicy z Rossa peelingującej- dzięki temu nie kupiłam peelingu pełnowymiarowego.
Chyba muszę jeszcze dodać, że gdyby nie ta akcja, to wydałabym dwa razy więcej. 
Ale nauczył mnie ten miesiąc jednego: muszą nadejść zmiany w moim życiu, bo tak dalej być nie może. Wydaję za dużo pieniędzy, trzeba się naprawdę ograniczyć. Omijać sklepy, szczególnie kosmetyczne. Przecież zamiast bezsensownie łazić po drogeriach mogę przeczytać książkę albo pouczyć się słówek, albo nawet poćwiczyć! Zawsze to coś produktywnego, będą efekty, a czas nie będzie stracony! No i oczywiście coś zawsze zaoszczędzę! W dodatku kupowanie chyba stało się moim nałogiem. Dlatego też postanawiam przestać i do października nie kupić nic, no chyba że coś się skończy a ja nie będę tego miała w zapasie kilku następnych opakować(ale chyba nie ma takich rzeczy :D ). Więc daję sobie całkowity ban na zakupy w miesiącach lipiec-wrzesień. I błagam, nie kuście na blogach! No i gdybym cos kupiła i podzieliła się tą informacją tutaj- bądźcie niemiłe, śmiało! Ja muszę w końcu się za siebie wziąć i wyleczyć z tej manii kupowania!

No, to tyle. Mam nadzieję, że wytrwam. A jak nie, to wymyśliłam jeden sposób: iść do sklepu bez pieniędzy. Może to mnie powstrzyma i nie zacznę się zapożyczać i koleżanek... Trzymajcie kciuki, proszę :)

A jak wasze zakupy kosmetyczne w czerwcu? Też macie manię kupowania cyz bezproblemowo sie powstrzymujecie?

sobota, 29 czerwca 2013

Czerwcowe zużycia, czyli projekt DENKO - CZERWIEC 2013

Witajcie :) Kolejny miesiąc dobiega końca, kolejne puste opakowania wędrują do kosza. Zanim jednak się tam znajdą, pokaże je Wam w comiesięcznym denku. A zanim to zrobię przypomnę, że od poniedziałku 1ego lipca zniknie możliwość obserwowania mojego bloga(no i innych też), bo znika "Google Readers". Dla zainteresowanych dalszym śledzeniem mojej działalności tutaj oraz życiem moich włosów zapraszam na bloglovin- nieziemsko łatwa w obsłudze strona, wszystko przejrzyste i wręcz intuicyjne. Ponadto darmowe i widać, który post już czytałyśmy, który nie, a do którego chcemy kiedyś jeszcze wrócić, poprzez danie mu serduszka. Co prawda wszystko jest po angielsku, ale wystarczy znać tylko kilka słów: Follow - oberwujemy bloga, Unfollow - przestajemy go obserwować, Mark as read - oznacz jako przeczytane. Serdecznie zapraszam! A teraz obiecane denko.


1. Biovax maseczka do włosów blond - jej recenzję możecie przeczytać tutaj. Nie rozjaśniła moich włosów, nie była nieziemsko wydajna i nie było efektu "ŁAŁ". Jednak bardzo ją polubiłam i pachniała bardzo przyjemnie, a zapach długo się na włosach utrzymywał. Kupię ponownie.
2. Jantar - Odżywka do włosów i skóry głowy(stara wersja) - wracam do niej wciąż z senstymentem, bo działa spektakularne cuda na mojej głowie. To już kolejna jej buteleczka, niestety w sklepach jej brak, a ja testuję nową wersję i niedługo dam Wam znać co i jak. Co do wersji starszej- jak spotkam to kupię ponownie.
3. Yves Rocher - Woda toaletowa kokos z malezji - mniejsza buteleczka 20ml, pachnie bardzo kokosowo. Zapach nie utrzymyje się jakos nieziemsko długo, aczkolwiek ja lubię mieć różne zapachy z tej firmy i je ze sobą mieszać. Ponadto, takie małe opakowanie starczyło mi na rok. Kupię ponownie, ale inny zapach. 
4. Biovax - Maseczka do włosów słabych ze skłonnością do wypadania - więcej pisałam o niej tutaj. Kiedyś sprawdzała się u mnie idealnie, ostatnio jakoś gorzej. Mimo wszystko kupię ponownie.
5. La Roche-Posay, Anthelios AC SPF30 matujący fluid - Niby mała ochrona jak na filtromaniaczkę, ale producent deklaruje PPD25, czyli większe od emulsji Vichy Captail de Soleil z SPF50, której PPD wynoci 18 :) Poza tym- trochę twarz mnie szczypała zaraz po nałożeniu kosmetyku, czasem jakby miała wystąpić reakcja uczuleniowa, ale czasami było wszystko w  porządku. Niestety zostawia na buźce tłust filtr, a o matowieniu nie ma mowy. Jest biała i trochę bieli przez to twarz, ma bardzo płynną konsystencję. Droga, ale wydajna, nawet jeśli nakładamy te 1,5 przepisowego mililitra na skórę twarzy. Nie kupię ponownie, bo chcę wypróbować wszystkie możliwe filtry i znaleźć swój ideał.
6. Facelle intim - Płyn do higieny intymnej - Jego recenzje możecie znaleźć tutaj. Niestety u mnie się nie sprawdził, wypadało mi podczas jego używania więcej włosów, skalp był suchy, a kosmyki nie inaczej. Nie kupię ponownie.
7. Cien - Żel do mycia twarzy - Wydajny, tani, poręczne opakowanie, zapach męskich perfum. Myje, ale słabo się pieni i czasem nie domywa dokładnie. Nie kupię ponownie.
8. Veet krem do depilacji - Jestem mu wierna od kilku lat, u mnie się sprawdza i pomaga usunąć niechciane włoski z ciała, nie wywołuje reakcji alergicznej, a skóra po jego użyciu jest niezwykle śliska i gładka. Kupię ponownie.
9. Maybelline Colosal Volum Express 'Smokey Eyes' - jestem tym mascarom wierna od lat. Mimo że szybko wysychają(tak, dla mnie 5 miesięcy to szybko), to i tak je lubię i wciąż kupuję. Ładnie podkreślają moje rzęsy, dają nawet efekt sztucznych, jeśli są w dobrej kondycji. Jednak ostatnio jakoś ta 'Smokrey Eyes' mi nie podpasowała, nie dawała ładnych efektów, więc nie kupię ponownie. Następnym razem wybiorę inną wersję ;)
10. Manhattan Soft Compact Powder - Puder w kamieniu 01' Naturelle - Pudry idealne dla bledziuchów i osób z białą karnacją :D Szczególnie wersja 00 jest boska, jesli ktoś nie jest ani żółty, ani różowy. Używam ich od wielu lat i bardoz je lubię. Są wydajne, bardzo dobrze matują, średnio kryją i niestety podkreślają suche skórki. Mimo to są warte uwagi. Teraz jednakże z nich rezygnuję, bo zawierają talc, a on gryzie się chyba z niektórymi filtrami, więc nie kupię ponownie. Chociaż polecam!
11. Elite  - Gąbeczka do pudru, czy jak to się nazywa... Dobrze się spisywała, często jej używałam i myłam, jednak w końcu się rozwaliła. Nie kupię ponownie, bo przerzucam się na pędzle.
12. Barwa Naturalna - Szampon piwny dodający blasku z kompleksem witamin - więcej na jego temat możecie przeczytać tutaj. Taki tam mocny oczyszczacz, który jednak nie zawładnął moim sercem. Nie kupię ponownie.
13. Ziaja - Odżywka bez spłukiwania do włosó delikatnych - pachnie ładnie, choć chemiczne. Jednak działanie.. to koszmar, więc nadałam jej miano bubla tutaj. Nie kupię ponownie.
14. Eva Natura Herbal Garden - Dwufazowy Płyn do demakijażu oczu - Mój ideał. Odkryłam go niedawno, a już pokochałam go całym sercem. Ubóstwiam ten kosmetyk!!! Jako jeden z niewielu nie podrażnia, nie wysusza(a nawilża), oczka nie zachodzą mgłą, nie rozmazuje. Kupię ponownie. Aczkolwiek OSTATNIO WIDZIAŁAM GO W CENIE NA DO WIDZENIA W ROSSMANNIE. JAK KTOŚ WIE DLACZEGO TO PROSZĘ, DAJCIE ZNAĆ!
15. Isana - Kakaowe masło do ciała - pełna recenzja znajduje się tutaj. Do ciała się nie sprawdził, ale do włosó tak. Kiedyś kupię ponownie.
16.  Perfecta No problem! Peeling + Maseczka - bardzo pracochłonny zestaw, bo peeling należy nałożyć na noc i zmyć rano, a potem nałożyć maseczkę. Niestety, jak zwykle pryszczy nie mam, tak po tym zestawie miałam mnóstwo- więc uczulił i musiałam, niestety, wycisnąć resztę do umywalki. Ale jest wydajny, bo starczyłby na jakieś 3-4 razy. Nie kupię ponownie.
17. Ziaja - Maseczka nawilżająca z zieloną glinką - Jedna z moich ulubionych. Delikatnie nawilża, nie uczula, koi buzię, jest tania i starcza na 3 użycia. Kupię ponownie.
18. Soraya - Maseczka drożdżowa - Moja najbardziej ulubiona maseczka do twarzy. Matowi, nawilża, koi i zmniejsza widocznośc jakichkolwiek niedoskonałości, domyka pory. Uwielbiam ją i jej zapach. Kupię ponownie.
19. Under Twenty - Maseczka delikatnie peelingująca 5 efektów - Najgorsze zło, jakie istnieje. Nie taka konsystencja, nie taki zapach i nie takie działanie. Śmierdzi, wylewa się z opakowania, piecze na twarzy, a po jej spłukaniu nagle pojawia się miliard krostek. Niestety, po jednym uzyciu resztę wycisnęłam do umywalki. Drugie opakowanie z kompletu podarowałam przyjaciółce, bo ma jednak inną cerę niż ja i może i niej się sprawdzi. Nie kupię ponownie.
20. Perfecta - Krem przeciwzmarszczkowy na dzień i na noc do cery mieszanej SPF7 - Raz, spf jest śmieszne. Na dzień za słabe, na noc niepotrzebne. Dwa- niestety, nie sprawdził się do twarzy, powodował wysyp- swoją droga w tym miesiącu coś dużo kosmetyków mnie uczuliło/zapchało. Ale zuzyłam do kremowania stópek- sprawdził się idealnie. Mimo wszystko nie kupię ponownie.
21. Floslek - Żel ze świetlikiem i chabrem pod oczy i na powieki - Totalnie się nie sprawdził. Próbowałam i solo i z innym kremem, i na noc, i pod makijaż. Za każdym razem się rolował i schodził płatami, nie nawilżał. Jedynie przez pierwszych kilka minut po nałożeniu trochę szczypał, chłodził i rzeczywiście dawał wrażenie "lżejszych" oczu. Ale.. w końcu się przeterminował i połowy się pozbywam, więc nie, nie kupię ponownie.
22. Noni Care - Maseczka oczyszczająca - Pachnie bardzo egzotycznie i mocno, nie zauważyłam oczyszczenia jednak. Taka o, nie warta pamiętania. Nie kupię ponownie. 
23. HiPP - Oliwka pielęgnacyjna - Bardzo ją polubiłam. Jest bardzo wydajna, starczyła na 8 miesięcy. Nadaje się zarówno do ciała(świetnie zmiękcza!), jak i do zabezpieczania końcówek(może być, ale czasem puszy). Niedawno byłabym pewna, że kupię ją ponownie, ale zobaczyłam wreszcie w swoim Rosku Babydream fur mama(tą oliwkę), więc chyba na nią się znów skuszę, bo była bezkonkurencyjna. Więc nie wiem, czy kupię ponownie.
24. Rabka Spa, Spray Minerale - Kupiłam rok temu z zastosowaniam "na włosy". Ale się nie sprawdził i nie wiedziałam jak to coś zużyć. Próbowałma do stóp- zero efektu. Próbowałam jako toniku- taki sobie, trochę szczypała buźka. W końcu wymęczyłam. Nie kupię ponownie.

A jak tam Wasze zużycia w czerwcu?

PS. Są już wyniki matur... jesteście zadowolone? Trzymam kciuki za wszystkich ubiegających się o przyjęcie na studia! Miejmy nadzieję, że pójdzie po naszej myśli!
A, polecam też tę stronkę. Możecie tam zobaczyć, jaka była średnia krajowa co do poszczególnych przedmiotów i ocenić, jak Wam poszło.

czwartek, 27 czerwca 2013

Recenzja: (UWAGA BUBEL!) Ziaja Odżywka bez spłukiwania do włosów delikatnych

Witajcie. Jak możecie się domyslić dziś recenzja bubla. A co i dlaczego sprawiło, że nadałam temu kosmetykowi takie miano- już za chwilę. Zapraszam.


Cena: Do pięciu złotych. Nie jest źle, cena bardzo korzystna i niska.


Dostępność: Tylko mniejsze sklepiki kosmetyczne. Przynajmniej w mojej małej mieścinie nigdzie indziej jej nie widziałam. Trochę niefajnie. 


Zapach: Niby ładny, taki poziomkowo-malinowo-truskawkowy, ale jednak czuć chemię w nim, co mnie trochę do niego zniechęca. 

Opakowanie: Wygodne, nie potłucze się. Jednak otwarcie jest trochę niepraktyczne, bo ja miałam problem żeby otworzyć ten "zatrzask". Ponadto często wyślizgiwało się z rąk. Jedynie dozownik jest w porządku, bo precyzyjny i nie wylewa się za dużo kosmetyku.


Konsystencja: Jak na odzywkę bez spłukiwania(b/s) to trochę zbyt gęsta, przez co kiepsko się ją rozprowadzało na włosach i trochę ich przy tej okazji wyrywało. Mogłaby być rzadsza, ale chociaż nie spływa z ręki. 


Wydajność: Duża, starczyłaby mi na 2 miesiące, gdyby nie okazała się takim bublem. 

Skład: 

Aqua - Woda
Cetearyl Alcohol - Alkohol Cetearylowy - zmiękcza i wygładza
Cetrimonium Chloride - zapobiega elektryzowaniu sie włosów, nadaje połsk, ułatwia rozczesywanie, konserwant
Dimethicone - Moje włosy nie lubią tej filmotwórczej substancji zmywalnej wodą, reagują na nia bardzo często puchem- tutaj nie było inaczej
Isopropyl Myristate - zmiękcza i wygładza, nawilża poprzez tworzenie na włosie filmu i przez to zapobieganiu odparowywaniu wody
Paraffinum Liquidum (Mineral Oil) - Olej mineralny, Parafina - moje włosy jej nie lubią solo i w niektórych mieszankach, ogólnie to jest emolientem, aczkolwiek może powodować puszenie się włosów- i tak włąśnie na mnie w tej odżywce działała. Zmywalna podobno tylko surfaktantami anionowymi, ale u mnie sie to nie sprawdza :)
Panthenol - Pantenol, czyli witamina B5, nawilża, wygładza, odżywia, aczkowleik moje włosy solo jej chyba nie lubią, tutaj najprawdopodobniej również
Tocopheryl Acetate - Octan Tokoferylu - Witamina E - odżywia włos, ale może też wysuszać bądź powodować puszenie się, u mnie tak włąśnie działają witaminki, filtr uv
Ethyl Linoleate, Ethyl Oleate, Ethyl Linolenate- witamina F, zespół nienasyconych kwasów tłuszczowych, emolient, odżywia
Propylene Glycol - Glikol Propylenowy - nawilża, pomaga wniknąc innym substancjom wgłąb włosa, wpływa na konsystencję kosmetyku
Aleo Barbadensis Leaf Extract - Ekstrakt z liści aloesu - nawilża, wygładza
Retinyl Palmitate - Witamina A - odżywia, ale może też puszyć włosy, jest naturalnym filtrem uv
Trilaureth-4 Phosphate - środek powierzchniowo czynny, stabilizujący emulsję, zmiękcza
Cyamopsis Tetragonolobus Gum - substncja filmotwórca, stabilizator emulsji, ma wpływ na konsystencję kosmetyku
Sodium Benzoate - Benzoesan Sodu - konserwant o maksymalnym stężeniu 0,5%
2-Bromo-2-Nitropropane-1, 3-Diol - Konserwant
Parfum - Zapach
Citric Acid - Kwas Cytrynowy - naturalny konserwant

Znów zaskoczyło mnie to, jak bardzo kosmetyki danej firmy, choć z różnej serii, potrafią być do siebie podobne. Bo uzywałam już odżywki do włosów farbowanych i... w sumie analizę składu tej oparłam na informacjach zgromadzonych do analizy tamtej. Bazówka jest wręcz identyczna, bo 7 pierwszych miejsc w składzie to te same składniki, a potem z małymi różnicami również pojawiają się te same składniki.  Jednak w tej mieszance nic mi nie służy, a w tamtej było w porządku. Ot, gra w ruletkę.

Działanie: Niestety, to jest w niej najsłabsze. Po użyciu jej jakieś 7-8 razy powiedziałam DOŚĆ! Byłam wtedy już pewna, że to ona jest winna nadmiernemu napuszeniu włosów. Były one po jej użyciu nieziemsko lekkie i odstawały na wszystkie strony, nieważne jak dociążającego wcześniej kosmetyku d/s bym nie użyła. Niestety, wyrywanie włosów podczas aplikacji, jej dość chemiczny, specyficzny i długo wyczuwalny zapach oraz przede wszystkim to napuszenie włosów nie przemawiają na jej korzyść. W rezultacie musiałam zużyć ją do golenia nóg. Zapowiadała się fajnie, miałam co do niej pewne nadzieje(bo jej siostra biało-czerwona sprawdziła się u mnie całkiem nieźle), jednak skończyło się ogromnym rozczarowaniem. Niestety, odżywka ta jest bublem. Nie polecam jej. 
Ah, można ją również na włosach skłonnych do obciążania, jak pisz eproducent na opakowaniu, pozostawić na kilka minut a potem spłukać. Ja jej tak nie używałam, jedynie nakłądałam na mokre włosy i czekałam az wyschną bądź suszyłam suszarką. Moje włosy potrzebuja obciążenia, jak wiecie :)

A Wy używałyście tej odżywki?