środa, 17 lipca 2013

Versatile Blog Award

Witam serdecznie i zapraszam na Versatile Blog Award, do której zostałam nominowana przez Greenfrog, której dziękuję za nominację.

Zasady Versatile Blog Award:
1. Nominowana osoba pokazuje nagrodę. (pokazuje czy przekazuje? nie jestem pewna..:)
2. Dziękuje za nominację.
3. Ujawnia 7 faktów o sobie.
4. Nominuje 7 blogów.
5. Informuje o nominacji blogi nominowane.

Fakty o mnie:
1. Czasami mylę literki w wyrazach i dopiero po pewnym czasie zdaję sobie z tego sprawę. Jak byłam mała czytałam "słowinia" zamiast "siłownia". I nie widziałam błędu. Ostatnio szukałam filmu. W tytule zobaczyłam księżniczkę i się denerwowałam, że nie ma. Po 15 minutach bezowocnej męczarni zobaczyłam, że to miała być "książeczka". No trudno, taki mój urok. 
2. Uwielbiam drzewa. Są dla mnie najgłębszą i nawyższą formą inspiracji, fascynują i czarują mnie ruchem liści, szelestem który udaje szept,poetyckością wypowiedzi więc, tym taktem i powolnością i ociężałością w leniwy dzień parnej letniej atmosfery... Nie mogę oprzeć się widoku liściastego drzewa, mogłabym na nie patrzeć godzinami. Po prostu. A ogólnie to przyrody nie lubię, bo jest w niej robactwo i inne zwierzęta. Ano właśnie- boję się wszystkich zwierząt, oprócz żółwi, ryb, kotów i motyli. Czasami nie boję się much i mrówek, ale to tylko czasami. 
3. Nie ma dla mnie takiej choroby jak dyskleksja. No po prostu nie ma. Siedziałam w szkole z koleżanką, która miała to coś. Ja rozumiem naprawdę wiele, ale jeżeli ona nie może zapamiętać, że nóż pisze się przez ó, a nie u, ale jest w stanie zapamiętać kilkanaście wzorów chemicznych jakichś związków i wie jak narysować je tak, żeby ciągnęły się przez całą stronę w zeszycie, to coś jest wg. mnie nie tak. Bo jak ja umiem zapamiętać zasady ortografii, ale nie potrafię wzoru z chemii czy fizyki to dla mnie ulg żadnych nie ma. Każdy ma jakieś wady i słabości i ja zawsze byłam dobra z polskiego, a kiepska z chemii i fizyki i to zaakceptowałam, takie życie. A że inni nie są w stanie zrozumieć, że może ortografia nie dla nich.. trudno, nie rób z tego afery tylko rozwijaj się w tej dziedzinie, w której jestes świetny/a. Bo wymysł dysleksji.. dla mnie to cios poniżej pasa. 
4. Nie lubię jeść publicznie, w takich miejscach typu restauracja, ulica, park, czy McDonald. Za to w domu uwielbiam.
5. Kiedyś ćwiczyłam sztuki walki i kochałam sport. Teraz jestem leniuchem-kanapowcem, ale powoli wdrążam w swoje życie trochę ruchu. 
6. Uwielbiam herbaty. Owocowe, białe, zielone, czarne.. wszystkie. Liściaste i te w torebkach. No i kocham miętę, szczególnie gorącą. Nie lubię koli i nie lubię kawy. 
7. Lubię się uczyć. Nie lubię się kąpać. Lubię sprzątać. Jestem nienormalna, przyznaję. 

Nominuje do zabawy:..
Tak, ja wiem, że trzeba, ale chyba ostatnio wyczerpałam limit nominacji, bo ciągle(tak mi sie przynajmniej wydaje) odpowiadam na jakieś tagi i mam wrażenie że każdy został już przeze mnie otagowany. Aczkolwiek ze względu na dość fajną formę- same w końcu wybieramy, co o sobie mówimy- zapraszam do zabawy każdą włosomaniaczkę/kosmetykomaniaczkę czy też inną maniaczkę, która ma na to ochotę :)

Pozdrawiam serdecznie i obiecuję, że kolejny wpis będzie już "normalny", tzn. najprawdopodobniej pojawi się jakaś recenzja i na na ten miesiąc mam już dość tagów. A póki co życzę Wam ciepłych i czekoladowych snów!

13 komentarzy:

  1. Nr 4 mam podobnie, tez nie lubię - nie wiem czemu... za to jak wracam do domu to lodówkę do góry nogami mogłabym przewalić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie! Myślałam, że to tylko ja mam taki ,,odchył''.
      Zawsze wolę coś zjeść spokojnie w domu, niż w tłumie, gdzie mam wrażenie, że ktoś na mnie patrzy :P

      Usuń
  2. http://wwweronika.blogspot.com/p/aktualizacje-wosow.html, wow padłam z wrażenia jak zobaczyłam ostatnie zdjęcie, mam pytanie ile wracałaś do naturalnego koloru? kurczę, włosy mam do pasa, odrosty kilka cm i chciałabym wrócić ale w życiu nie zetnę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ostatni raz byłam u fryzjera ostatniego czerwca 2010 roku. A wciąż jakieś 3-4cm końcówki są jaśniejsze, czyli pamiętają czasy farby. Czyli 3 lata, a wciąż to jeszcze nia ta wymarzona długość.

      Szczerze? Teraz, z perspektywy czasu wiem jedno- warto ściąć. Nie wiem jak by bolało, użeranie się z wyschniętymi na wiór końcami rozpięciorzonymi(bo rozdwojone końce miały swoje rozdwojenia...) może wzbudzić nawet nienawiść do włosów. I nie ma szans, ich nic już nie uleczy i wciąż będą wyglądały jak szopa. Przynajmniej moje tak miały. dopiero naturalne jakoś się zachowują.

      Usuń
    2. Hm, ale ja dbam bardzo o włosy i nie szczerze mówiąc nie wyglądają jak szopa, chodzi mi o męczenie się z dwukolorowymi pasmami, bo to wygląda dosyć niechlujnie a naprawdę szkoda bo przez ostatnie trzy lata je zapuszczałam...:(

      Usuń
    3. Wiesz co ja oczywiście nie mówię że z Twoimi będzie tak samo(Boże broń, nikomu tego nie rzyczę!), ale ja jak zapuszczałam i miałam dwukolorowe pasma też były całkiem w porzadku, śliskie, milutkie i w ogóle. Dopiero po dekoloryzacji i sprowadzaniu do jednego koloru.. pojawiło się sianko :) Więc przed tym przestrzegam.

      Co do chodzenia w dwukolorowych włosach- teraz jest o tyle łatwo, że raz- w duzych miastach nikt nie zwraca na to uwagi, więc jak mieszkasz w takowym masz więcej swobody, a dwa- sa obecnie modne wszelkie rodzaje ombree, po te nawet najbardziej akstrawaganckie.
      Ja zapuszczałam rude odrosty na czarnych farbowańcach 3-4 lata temu(trwało to rok) i cóż, ludzie dziwnie się na mnie patrzyli, nie powiem. Ale ja już wtedy umiałam sobie jakoś z tym radzić.
      W ogóle uważam, że nie warto przejmowac sie opinią innych. Jeśli robimy coś źle- sami głęboko w środku wiemy, że tak jest i możemy sami się naprostować. A jak robimy coś dobrze, to po co krytykować.

      Usuń
  3. lubię czytać twoje posty , świetnie napisane ....

    OdpowiedzUsuń
  4. A ja lubię jeść wszędzie! :D

    OdpowiedzUsuń
  5. hmmmm ja się nie boję żadnych zwierząt, nawet robali i pająków

    OdpowiedzUsuń
  6. z 4 mam identycznie, czasami też zdarza mi się pomylić kolejność literek :)

    OdpowiedzUsuń
  7. "1. Czasami mylę literki w wyrazach i dopiero po pewnym czasie zdaję sobie z tego sprawę." ja tak samo a co gorsza moge pare razy przeczytac jedno zdanie i nie widziec bledu. Ba kiedys bylam umowiona na wizyte u lekarki ale zle odczytywalam date(za kazdym razem) i gdy zadzwonila do mnie pielegniarka mialam na wlosach indygo. Probowalam zaslonic sie czapka ale i tak czulam sie "brudna"(nie domyje indygo sama woda, jeszcze majac na to kilka minut).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem Cię, aż za nadto. Przez to często nieporozumiewam się z innymi ludźmi tak dobrze, jakby mogło być.
      Mało tego. Składałam dokumenty na studia, wczoraj dokłądnie mówiąc. I ładnie wszystko, zapamiętałam numer budynku, ulicę, numer pokoju. Idę, a tam kamienica. No nic, nie wiem jak się dostać do środka, to czekam przed. Ktoś wychodzi to ja szybko łapę drzwi. Wchodzę- NIE MA TU UNIWERSYTETU! Jakież było moje zdziwienie. Ale wyjmuję kartkę z mapą i notatkami i patrzę- 30 numerów mniej. No i z powrotem w drugą stronę, skąd właśnie wróciłam.
      Ktoś, kto konstruował człowieka mógł zaoszczędzić takich defektów a najmniej pożądanych chwilach jednak. Czasem bywają zabawne, ale jednak to uciążliwe jest :(

      Usuń
  8. z tą dysleksją masz rację :)
    też lubię herbaty, szczególnie ostatnio :)
    a drzewa... mam takie jedno, na które też mogłabym patrzeć godzinami :)

    OdpowiedzUsuń

Tutaj obowiązuje jedna zasada: NIE CZYTAŁAŚ - NIE KOMENTUJ.
To naprawdę widać. I nie zachęca do odwiedzenia Twojego bloga :)

Poza tym- na wszystkie komentarze i pytania postaram się odpowiedzieć.
Zapraszam do komentowania i dziękuję za każdą opinię.